wtorek, 6 stycznia 2015

Rozdział 2

 Evelyn stała chyba z pięć minut, zanim tak naprawdę dotarło do niej to, co się stało. Była tak samo zaskoczona, jak wściekła. Nie rozumiała, co się mogło stać. Ukrywała się przed nim tyle czasu, a on tak po prostu pojawił się w jej biurze. Była bardzo ciekawa, czy zrobił to celowo, czy cała sytuacja wydarzyła się przypadkowo. Z jednej strony nie potrafiła uwierzyć, że po tym całym chowaniu się i uciekaniu on znalazł ją przypadkowo, ale także nie wyobrażała sobie, że potrafił jej szukać...
 Wściekła dziewczyna złapała za telefon i wykręciła odpowiedni numer, chcąc wyjaśnić całą sytuację.
  – Dlaczego, do diabła, nie powiedziałaś mi, kto jest moim klientem?
  – Przecież mówiłam...  brunetka zaczęła się bronić.  Coś się stało?
 Projektantka nie mogła uwierzyć. Stała się rzecz, której bała się przez ostatnie pięć lat, a ta pracownica miała czelność pytać się jej, czy coś się stało?
  – Nie denerwuj mnie nawet. Gdybyś mi powiedziała, na pewno bym pamiętała!  uniosła się.
  – Ale ja mówiłam! Pani była bardzo zajęta i mnie nie słuchała, a to nie jest moja wina...  młodsza z kobiet tłumaczyła się.
  – Rozmawiasz z mamą?  z oddali było słychać dziecięcy głosik. – Ale z moją mamą? Powiedz jej, że ja już chcę do doooooomu... Nuuuuudzi mi się...
  – Przepraszam... Nie powinnam się unosić  matka zmieniła ton swojego głosu.  I ile razy mam ci powtarzać, że jestem Ev, a nie żadna pani. Powiedz małej, żeby do mnie przyszła. Aha, Maya? Zadzwoń jeszcze do sekretarki Pana Mayer'a i umów go na spotkanie z Mary.
   Panie Mayer, ma pan gościa w swoim gabinecie  głos z recepcji ostrzegł mężczyznę.
  – Nie życzę sobie żadnych spotkań! Czy ja, do jasnej cholery, nie wyraziłem się jasno mówiąc, żeby nikogo tam nie wpuszczać bez konsultacji ze mną?  brunet wyładował swoje emocje wiedząc, że pracowników należy trzymać krótko.  Za co ja wam płacę?!
 Nikolas udał się w stronę swojego biura zastanawiając się, komu się tak spieszyło na spotkanie z nim. Wiedział, że kimkolwiek jest ta osoba, bardzo pożałuje, że zakłóciła jego spokój.
  – Braciszku!  przywitał go dobrze znany głos. – Jak dobrze cię widzieć!
  – Co za niespodzianka!  dyrektor pokazał swoje snieżno-białe uzębienie.  Nieproszony gość stał się proszony.
  – A kogo się spodziewałeś?  Matthias uśmiechnął się.  Jakiejś porzuconej, zawiedzionej i zrozpaczonej lali, która liczyła na swoje własne długo i szczęśliwie, dopóki śmierć nas nie rozłączy?
  – Raczej zniecierpliwionego klienta, chociaż wszystko jest możliwe  Nikolas skrzywił się.
  – Co się dzieje?  gość od razu zauważył, że coś jest nie tak.
 Między braćmi zawsze układało się tak, jak w każdym rodzeństwie: trochę kłótni, bijatyk, sprzeczek i chociaż raz dziennie wypowiedziane zdanie Chcę być jedynakiem!... Jednak gdy oboje dorośli, zrozumieli, jak bardzo są sobie potrzebni. Zaczęli zwracać się do siebie z każdym problemem, pomysłem; razem śmiali się i razem cierpieli.
 Byli dwujajowymi bliźniakami i różnili się nie tylko wyglądem, ale także charakterem. Matthias był kilka minut starszy, ale wcale nie był bardziej rozgarnięty. Chodził na imprezy, zmieniał dziewczyny jak rękawiczki i dużo pił. Nikolas często bawił się z nim, jednak swoją odpowiedzialnością ogarniał całą sytuację, a jak mówił kocham, mówił szczerze. Dopiero pewne wydarzenia sprawiły, że mężczyzna stał się twardy jak głaz, a do swoich uczuć zaczął dopuszczać tylko brata.
  – Dobra, mam lepszy pomysł. Pójdziemy do naszego ulubionego pub'u, napijemy się Jack'a Daniels'a, wtedy możesz mówić.
 Mała Rose wysiadła z auta i pobiegła w kierunku domu. Dobrze wiedziała, że jest on zamknięty, ale zawsze chciała pierwsza dotknąć drzwi. Tym razem nie miała z kim się ścigać, ponieważ jej mama nie miała na to najmniejszej ochoty. Dziewczynka widziała, że coś gryzie jej rodzicielkę, ale nie wiedziała co. Postanowiła się jej o to zapytać.
  – Mamo, dlaczego ty jesteś taka smutna?
  – Wcale nie jestem smutna, kochanie - odpowiedziała szatynka.  To po prostu zmęczenie.
  – Jesteś smutna. I jesteś zła. Słyszałam jak krzyczałaś na May'ę, chociaż stałam daleko od niej 
blondynka nie dała się zwieść.
 Pomimo swojego młodego wieku była bardzo spostrzegawcza i inteligentna. Potrafiła odróżnić, kiedy jej mama nie ma siły, a kiedy ma zły dzień. Wiedziała, że tym razem coś się stało, ponieważ Evelyn nie potrafiła się skupić i ciągle nad czymś rozmyślała. Denerwowała się też szybko i nie miała na nic ochoty.
 Kiedy tylko dziewczynka weszła do środka, od razu wiedziała, co zrobić. Złapała domowy telefon i uciekła do siebie do pokoju, aby Ev nie zauważyła. Przytrzymała 2, dopóki nie pojawił się sygnał.
  – Tak, pani Moon? - kobiecy głos odezwał się w słuchawce.
  – Cześć Claudia. Moja mama pyta się, czy przyszłabyś do mnie za godzinę  kłamstwo gładko przeszło przez małe usta.
  – Właśnie wróciłam do domu, ale powiedz mamie, że przyjdę. Albo ja do niej zadzwonię  opiekunka wolała sprawdzić tą informację. Nie raz zdarzyło się, że Rose z nudów dzwoniła po nią, a potem okazywało się, że pani Evelyn nic o tym nie wie.
  – Mama się kąpie, bo wychodzi. Czekam na ciebie!  mała działała dalej.
 Pod 1 krył się numer mamy, pod 2 numer opiekunki, a pod 3 numer przyjaciółki mamy, Rose nie raz ułatwiało to życie.
  – Tak?  ze słuchawki wydobywał się dobrze znany głos.
  – Mama ma doła. Przyjedziesz?  pięciolatka dobrze ułożyła sobie plan.  Za godzinę będzie tu Claudia.
  – Co ona znowu wymyśliła? – starsza blondynka zmartwiła się.  No dobra, i tak chciałam z nią pogadać. Będę za niedługo.

   Co się dzieje?  Matthias nie czekał, aż jego brat upije się do końca.  Masz doła?
  – Chyba kanion. Znalazłem ją.
  – Jak to ją, kurwa, znalazłeś? - starszy z braci zamówił jeszcze jedną kolejkę.
  – Tak po prostu. Wyobraź sobie, że szukałem jej, kurwa, tyle czasu, a dzisiaj wchodzę w interesach do firmy projektującej wnętrza, a ona zbiera segregatory z podłogi i mówi mi, że mnie zaraz, kurwa, obsłuży - Nikolas ledwo panował nad sobą.
Oboje byli mocno pijani, ale nie na tyle, aby urwał im się film. Nikolas nie umiał poradzić sobie ze swoimi emocjami. Nie rozumiał tego wszystkiego, a jego brat go o nic nie pytał. Wiedział, że ten sam musi ogarnąć całą sytuację i wymyślić, co zrobić dalej.


   O! Cześć Claudia. Dobrze, że już jesteś – Mary ucieszyła się, że ta już przyszła.

  – Dzień dobry pani - opiekunka przywitała się.  Rose do mnie dzwoniła.
  – Dziwne, bo do mnie też  blondynka zastukała do drzwi.
 Gdy Evelyn otworzyła drzwi, na jej twarzy pojawiło się zdziwienie. Była strasznie rozbita i w ogóle nie spodziewała się gości. Po spojrzeniu na przybyszy od razu wiedziała, że to sprawka jej córki.
  – Rose!  zawołała ją.  Możesz przyjść na chwilę?
 Dziewczynka jednak nie miała najmniejszego zamiaru schodzić na dół. Wiedziała, że jej mama się zdenerwuje, ale jeszcze będzie jej w duchu dziękowała. Jak na pięciolatkę była naprawdę mądra, a jej pomysły były genialne. Może i były proste, ale wcielone w życie dawały pożądany efekt.
  – Nie wołaj dzieciaka, tylko chodź na imprezę!  Mary wiedziała, jak pocieszyć przyjaciółkę.
  – Nie mam ochoty  Ev pokręciła przecząco głową.
  – Claudia, idź do małej. Twoja szefowa chce się zabawić, tylko jeszcze o tym nie wie. A tak w ogóle, to jak egzaminy?
  – Tego materiału jest naprawdę ogrom, ale myślę, że dam radę  najmłodsza z kobiet uśmiechnęła się i udała się do dziecięcego pokoju.
  – Ja wcale dzisiaj nigdzie nie wychodzę  matka obróciwszy się na pięcie weszła do drugiego pomieszczenia.
  – Najwidoczniej twoja córka wie lepiej, co jest dla ciebie dobre  przyjaciółka oświadczyła.  Idziemy, idziemy, jak nie do klubu, to do zwykłego pubu.
 Ciemna blondynka dała za wygraną. Wiedziała, że z Mary się nie dyskutuje. Udała się do swojego pokoju i przebrała w coś lepszego, niż stary dres i wyciągnięty sweterek. Nie miała najmniejszej ochoty nigdzie wychodzić, ale postanowiła posłuchać się najbliższych. Zdawała sobie sprawę, że jak opowie o zdarzeniu, które miało miejsce zaledwie przez dwoma godzinami, od razu poczuje się lepiej.
 Evelyn poszła do pokoju małej, aby powiedzieć jej, że wychodzi.
  – Rose, idź spać o dwudziestej pierwszej, bo ja wrócę bardzo późno. Claudia, możesz zostać na noc?
  – Nawet dobrze się składa, bo moi rodzice pojechali do znajomych na dwa dni, a ja nie będę musiała siedzieć sama w domu. Oczywiście, że zostanę  siedemnastolatka uśmiechnęła się.
  – Oj dziecko, dziecko. Chyba będę musiała dać ci podwyżkę...
 Gdy kobiety weszły do pubu, nie zauważyły siedzących przy barze mężczyzn. Ludzi było sporo, ale znalazł się jeden wolny stolik. Od razu zajęły go, nie zważając na nic. Mary tylko położyła swoją torebkę i od razu poleciała do baru. Wróciła z butelką wódki i dwoma kieliszkami.
  – Polska, najlepsza - powiedziała jaśniejsza blondynka.  Znam się z barmanem, sprowadza takie i trzyma dla swoich ulubionych klientów - mrugnęła.
  – Chyba trzeba będzie zamówić taksówkę na powrót  westchnęła Ev.
  – Więc mów, co się stało!
  – Znalazł mnie...  po kilku kieliszkach wzięło jej się na wyznania.  Okazało się, że jest klientem naszej firmy. Przyszedł do mojego gabinetu, a ja nie wiedziałam, co zrobić... Byłam tak zaskoczona, że nie mogłam się ruszyć. Wiesz, co mi powiedział? Że jak ktokolwiek mógł mnie gdziekolwiek zatrudnić. Wyobrażasz to sobie? Dobrze wiedział, że to nie jest prawda, ale dalej musi rozpowiadać kłamstwa... Po tym wszystkim...
  – Co za dupek! Gdybym go dopadła, wydrapałabym mu oczy!  Starsza z kobiet zdenerwowała się i przewróciła butelkę z alkoholem.  Cholera. Muszę iść po nową.
 Gdy podchodziła do baru zauważyła przystojniaka siedzącego i pijącego samotnie. Lekko już jej szumiało w głowie, więc postanowiła, że go poderwie. Poprosiwszy o kolejną butelkę obróciła się w jego stronę.
  – Co taki przystojniak jak ty robi tutaj samotnie?  zapytała go.
  – Tak szczerze, to jestem z bratem, tylko on musiał do łazienki  kruczowłosy przyznał się.  A ty co tutaj robisz?
  – Przyszłam z koleżanką. Właśnie siedzimy, pijemy i użalamy się nad sobą  podniosła butelkę do góry.  Może się przyłączycie?
  – Idź po koleżankę i przyprowadź ją tutaj. Mojemu bratu przyda się nowa "dziewczyna"  mrugnął.
 Mary nie czekała długo. Zostawiła butelkę na barze i pobiegła po przyjaciółkę.
  – Nie uwierzysz! Dorwałam takiego przystojniaka, że w życiu nie będzie takiej okazji! A w dodatku jest z bratem...!  Mary cieszyła się jak dziecko.  Na pewno tobie też przyda się taka rozrywka.
Nie zważając na protesty, złapała w jedną rękę torebkę, a w drugą koleżankę i pociągnęła w kierunku, z którego dopiero przyszła.
 Evelyn miała mieszane uczucia, ale nie chciała robić przykrości przyjaciółce. Wiedziała, że tamta chce ją uszczęśliwić. Może nie koniecznie się jej to udawało, ale liczą się przecież chęci.
 Zdziwienie dwudziesto-ośmio latki było jeszcze większe, gdy zauważyła Nikolasa i jego brata.
  – Cholera  Mary właśnie zrozumiała, co zrobiła.

  – Tylko powiedz, że nie zrobiłaś tego specjalnie  Ev szepnęła.
  – Przysięgam!

  – Proszę, proszę, kogo ja tu widzę!  Nikolas zmrużył oczy.
  – Daruj sobie!  kobieta nie panowała nad sobą.  Po tym wszystkim, co zrobiłeś masz jeszcze czelność pozwalać sobie na takie uwagi?
  – Ty suko!  Niemiec nie wytrzymał.  Wypierdalaj stąd oraz z mojego życia i więcej się w nim nie pokazuj! Po co tu przylazłaś?
  – Ja? Nigdzie się nie wybieram. Myślisz, że odpuszczę sobie zabawę tylko dlatego, że jakiś dupek nie może oddychać ze mną jednym powietrzem? Brzydzę się tobą!  alkohol dał się we znaki.
  – Ty się mną brzydzisz? A nie brzydziłaś się, pierdoląc się ze mną dla pieniędzy?  powiedział na głos coś, czego bez alkoholu by nie wymówił.
  – Och, pieprz się Nikolas!
 Blondynka obróciła się na pięcie i wybiegła z pomieszczenia. Tego było dla niej za wiele. Nie zważała na to, że jej przyjaciółka została w środku zagadywana przez Matthiasa. Myślała tylko o tym, by uciec jak najdalej od całej sytuacji.
 Usłyszała, jak drzwi baru zamykają się, a następnie jak tajemnicze kroki zbliżają się w jej stronę. Nie miała ochoty z rozmawiać z przyjaciółką, a tym bardziej z nim. Schowała się więc za ścianą ciemnego zaułka mając nadzieję, że kimkolwiek była osoba idąca za nią, nie zauważyła tego. Oparła się plecami o ścianę i kucnęła zalewając się łzami.
 Gdy zauważyła mężczyznę stojącego przed nią, było już za późno.
  – Może pomóc?  miał gruby głos.
  – Nie dziękuję  Ev chciała tylko, aby przybysz sobie poszedł.
  – A może jednak?  facet wyciągnął do niej rękę.
  – Powiedziałam, że nie!  powiedziała trochę ostro.
 To jednak nic nie dało. Wielkolud szarpnął ją za ramię do góry, a następnie popchnął na ścianę. Jedna jego ręka od razu powędrowała do jej krocza, a druga kurczowo ściskała oba nadgarstki. Ustami ślinił jej szyję.
  – Pomocy!  zawołała, po czym dostała z kolana w brzuch i już nie była w stanie nic mówić.
 Nagle jednak oprawca zniknął, a ona osunęła się na ziemię. Miała tak załzawione oczy, że widziała tylko kontury tego, co działo się dookoła niej. Wydawało jej się, że ktoś kogoś bije, ale nie wiedziała kto i kogo.
 Kiedy w miarę się ogarnęła, zobaczyła, że jakaś postać się nad nią pochyla i wyciąga do niej rękę. Był to Nikolas. Kobieta jednak nadal była na niego wściekła i uważała, że całe zajście było przez niego. Nie namyślając się długo, uderzyła go w twarz. Ten tylko się zaśmiał.
  – Nadal liczę na współpracę z tobą. Czekam na potwierdzenie wyznaczonego terminu.
 Wziął ją na ręce i nie zważając na jej protesty wsadził do swojego samochodu.

3 komentarze:

  1. Nominuję cię do LBA
    http://kochamcie123.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  2. Zostaliście nominowani do Liebster Blog Award. Szczegóły na moim blogu :)
    http://w-dwoch-wymiarach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Jej jakie to cudne *.*
    Dlaczego tak późno odkryłam tego bloga?! No to chamstwo! xD
    Idę czytać next!!! :D

    OdpowiedzUsuń

Mrs Black bajkowe-szablony