poniedziałek, 19 stycznia 2015

Rozdział 3


 Nikolas usiadł na skraju łóżka spoglądając na śpiącą dziewczynę. Fakt, sam nie był w najlepszym stanie, ale to zawsze Evelyn miała słabą głowę do picia. Zdawał sobie sprawę, że musiała dużo wypić, gdy po prostu usnęła na jego ramieniu. Pierwszym jego odruchem było objęcie jej tak, aby dziewczyna wygodnie się położyła. Jednak wtedy przypomniał sobie, że to właśnie ona go tak brutalnie zraniła. Złamała jego serce. 
 Ale tak przyjemnie było opiekowanie się i kochanie jej...
 Wstał i wyszedł z pokoju, gdy jego telefon znowu zadzwonił. Nie chciał, aby Ev się obudziła, ale miał już po dziurki dość jej przyjaciółki, która zawzięcie dzwoniła, aby z nią pogadać. 

 Dziewczyna otworzyła ociężałe powieki i od razu tego pożałowała. Światło przedostające się przez zasłony wywołało u niej niemiłosierny ból głowy, który był spowodowany dużą ilością alkoholu, wypitego poprzedniego dnia. 
 Jęknęła obracając się na drugą stronę i po raz kolejny przysięgła, że już nigdy więcej nie weźmie do ust wódki. Jak za każdym razem, gdy męczył ją kac.
 Dostrzegła butelkę wody i paczkę tabletek leżących na stoliku nocnym przy łóżku. Wzięła ją, popijając niezwykle słodką wodą. To przypomniało jej stare czasy, za którymi czasami tęskniła. 
 Na myśl o tym, przypomniały jej się wydarzenia z poprzedniego dnia. Spotkanie w pubie i ten obrzydliwy facet, który chciał się do niej dobrać. I pomoc Nikolasa...
 Wstała z łóżka zauważając, że jest ubrana w męską koszulkę. Uświadomiwszy sobie, że to jej były ją przebrał poczuła się jeszcze gorzej. Na krześle, stojącym niedaleko łóżka, leżały jej ubrania. Przebrała się w nie i po cichu wymknęła się z pokoju. 
 Mieszkanie, w którym się znalazła bardzo przypominało apartament, w którym razem pomieszkiwali w Berlinie. Tyle, że... wydawało się puste. Przez nikogo nie zamieszkane. 
 Usłyszała jakiś dźwięk dobiegający z kuchni, więc zawróciła. Nie miała ochoty spotkać się z nim. Gdy dotarła do drzwi wyjściowych przez chwilę męczyła się z klamką, a gdy wyszła na hol założyła szpilki i, jakby nigdy nic, wyszła z hotelu kierując się w stronę domu.

 - I co? Spotkałaś się z nim? - Dopytywała się Mary. 
 Młodsza z kobiet przewróciła oczami i spojrzała na przyjaciółkę.
 - Nie wierzę, że pozwoliłaś mi z nim jechać - jęknęła. 
 - Wybacz! - oburzyła się. - Nie wspomniałaś, że zamierzasz jechać z nim do domu, ani tego, że ma tak przystojnego brata...
 Evelyn spojrzała na kelnerkę, która przyniosła ich zamówienie. Obydwie zawsze uwielbiały chodzić do Greenbuch w porze lunchu. Zawsze serwowali ich ulubione sałatki, a do tego widok zza okna był przepiękny. 
 - Dziękuje - powiedziała, po czym zwróciła się do przyjaciółki. - To już nie ma znaczenia. Więcej się z nim nie spotkam - nabrała kolejny kawałek sałaty do ust, a jej przyjaciółka wydała z siebie dziwny jęk. 
 - Mary - powiedziała podejrzliwie. - Mów. 
 - No więc... Jego asystentka dzwoniła do nas i chciała umówić cię na kolejne spotkanie z nim...
 - Nie! - przerwała jej. - Nie będę się z nim spotykać! 
 - Ale Ev... On potrzebuje cię. I tylko ciebie chce. A jeśli spodobają mu się twoje plany, powiedział, że podpisze stałą współpracę z naszą firmą. Rozumiesz co to dla nas znaczy? Projektowalibyśmy pokoje hotelowe na całym świecie! 
 - Przykro mi, Mary, ale nie mogę się z nim spotkać. Sama słyszałaś co powiedział wtedy w pubie...
 - Evelyn - powiedziała surowo. - Jako twoja przyjaciółka popieram tą decyzję, ale jako współwłaścicielka radzę ci zgodzić się na tą propozycję. Mamy problemy finansowe i to zlecenie może nas uratować. Zresztą, musisz tylko zebrać pomiary pokoi, a resztę możesz zrobić komputerowo. Nawet nie będziesz musiała się z nim spotykać. 
 - Jesteś okrutna - wyznała przyjaciółka.
 Mary zaśmiała się.
 - Ale za to mnie kochasz. 
 - To kiedy mam się z nim spotkać? - starsza kobieta zrobiła minę niewiniątka. - Wiem, że już umówiłaś nas na kolejne spotkanie. Nie musisz udawać. 
 - O piętnastej. Dzisiaj - wstała i zebrała swoje rzeczy. - Pamiętaj, że mnie kochasz, przez co nie możesz mnie skrzywdzić.
 - Mary! -krzyknęła zdenerwowana. - Jak mogłaś? 
 - Nie denerwuj się tak. Im szybciej będziesz miała to za sobą tym lepiej dla wszystkich - ruszyła w stronę wyjścia. 
 - I tak nie uciekniesz przede mną! - zaśmiała się młodsza przyjaciółka. 
 - Pa! - pomachała jej na pożegnanie. 
 Evelyn pokręciła głową śmiejąc się pod nosem. Uwielbiała tą blond wariatkę, ale nieraz naprawdę działała jej na nerwy. I miała kolejny przykład. Spotkanie z Nikolasem? Gorzej chyba nie mogło być. 

 Mężczyzna spojrzał na swojego brata, który ponownie zagościł w jego biurze. Już od ponad pół godziny wysłuchiwał jego skarg co do swojego wczorajszego zachowania. Uśmiechnął się pod nosem, gdy ten ponownie obszedł kanapę, na której siedział. 
 - Czy ty w ogóle mnie słuchasz? Nikolas! - zagaił go. 
 - Daj sobie już spokój - westchnął. - I tak się z nią dzisiaj spotkam. Jej asystentka potwierdziła nasze spotkanie. 
 - Jesteś idiotą - warknął. - Najpierw wyzywasz ją od suk i łowczynię posagów, a teraz chcesz z nią odbyć normalne spotkanie? Chwila - zmierzył go podejrzliwym wzrokiem. - Ty coś kombinujesz, prawda? 
 - To raczej nie twoja sprawa - powiedział mężczyzna. 
 - Przestań pieprzyć głupoty, Nikolas. Zbyt dobrze cię znam, żebyś mógł cokolwiek przede mną ukryć. Chcesz się na niej zemścić? 
 - Jak już wcześniej powiedziałem : To nie twoja sprawa, braciszku.

 Dziewczyna wysiadła z taksówki, kierując się w stronę wielkiego budynku, którego adres podała jej sekretarka. Omiotła wzrokiem budowlę i otworzyła szerzej oczy ze zdziwienia. Wielki apartamentowiec należał chyba do jednych z największych budynków w tym mieście.
 Weszła do środka i od razu zwróciła na siebie uwagę konsjerża.
 - Dzień dobry - przywitała się. - Ja do pana Meyera.
 - Chwileczkę - powiedział starszy mężczyzna, sprawdzając coś na komputerze. - Jest pani pewna, że to akurat dzisiaj? Pan Meyer nie uprzedził mnie o żadnych wizytach...
 - Przysłano mnie z firmy Monson...
 Mężczyzna zbył ją ruchem dłoni, jednocześnie przykładając sobie drugą z telefonem do ucha.
 - Dzień dobry, panie Meyer, tu Steve. Przyszła jakaś kobieta, która twierdzi, że jest z panem umówiona.
 Evelyn spojrzała na niego gniewnie. Ten mężczyzna niezbyt uprzejmie się do niej odnosił.
 - Nazwisko? - zwrócił się do niej.
 - Moon - kobieta przewróciła oczami.
 Konsjerż powtórzył jej nazwisko Nikolasowi. Zamienili jeszcze kilka słów ze sobą, po czym odłożył słuchawkę, wskazując wolną ręką windę.
 - Proszę wejść. Pan Meyer czeka na panią.
 Po paru minutach Evelyn znalazła się na górze. Stanęła przed wielkimi czarnymi drzwiami i wzięła kilka głębszych oddechów, po czym zadzwoniła dzwonkiem. Słysząc zbliżające się kroki na jej ciele pojawiła się gęsia skórka. Denerwowała się ponownym spotkaniem z nim. Nadal nie rozumiała dlaczego przystała na to spotkanie. Wprawdzie mieli problemy finansowe w firmie, ale miała nadzieje, że dadzą sobie z tym radę. Bez niczyjej pomocy.
 Drzwi otworzyły się, a w ich progu stanął dobrze znany jej mężczyzna.
 - Evelyn - powiedział miękkim głosem, jednocześnie uśmiechając się do niej.
 - Panie Meyer - westchnęła. - Miło pana znowu spotkać - kłamstwo to bez problemu wyszło jej z ust.
  Nikolas otworzył szerzej drzwi, aby wpuścić ją do środka.
 - Przestań, Ev. Nie możesz się na mnie przecież wiecznie gniewać. Zwłaszcza, że przez najbliższe kilka tygodni będziemy razem współpracować.
 - Przepraszam, pana - zwróciła się do niego mocno przesłodzonym głosem. - Niestety mam jeszcze dzisiaj parę spotkań, więc zależy mi na czasie. Chciałabym omówić już podstawowe sprawy. Czy chce pan zamówić tylko projekty, czy mam także zebrać ekipę?
 - Boże, Evelyn, daj sobie z tym spokój. Przepraszam za to co wczoraj powiedziałem. Byłem pijany. Nie jest to jakieś zajebiste wytłumaczenie, ale wiesz przecież, jak mi po alkoholu odbija...
 - Czy możemy zabrać się do pracy? - wyciągnęła ze swojej torby szkicownik i ołówek. - Nie ma pan nic przeciwko temu, abym obejrzała mieszkanie?
 - Mam, jeśli w końcu nie przestaniesz z tym "panem" - warknął.
 - Jestem w pracy - wyjaśniła spokojnie. - Obowiązują mnie zasady etyczne.
 - Jako twój pracodawca życzę sobie, abyś zwracała się do mnie po imieniu - ruszył w stronę kuchni, która była ubogo urządzona.
 Całe mieszkanie wyglądało tak, jakby nikt w nim nie mieszkał. Gołe ściany i podłogi sugerowały, iż kupił je zaraz po skończeniu budowli. Wszystkie prace kończeniowe wiązały się z umeblowaniem, dlatego też Nikolas nie chciał bezsensownie wydawać pieniądze, aby później wywalić te rzeczy, gdy projektantka zacznie swoją pracę. Wolał tymczasowo mieszkać w jednym ze swoich hoteli.
 - Dobrze, Nikolasie. Coś jeszcze? Czy mogę zabrać się za pomiary?
 - Herbaty? - zaproponował, na co dziewczyna przytaknęła i ruszyła w głąb mieszkania, tworząc jego ogólny zarys.
 Po niecałej godzinie na kartce widniał nieudolny schemat całego jego domu. Najbardziej spodobało jej się pomieszczenie, które było rozjaśnione naturalnym światłem. Uwielbiała, gdy pokoje były jasne i przejrzyste. Wtedy miała idealne pole do popisu.
 Jedna łazienka znajdowała się na dole, zaś dwie na piętrze. Trzy pokoje, które z chęcią przerobiłaby na sypialnie i trzy kolejne. Widziała w nich gabinet, małą biblioteczkę i zastanawiała się nad siłownią, znając upodobania Nikolasa. W głowie miała już idealny pomysł, jak wykorzystać to mieszkanie.
 - I jak idą prace? - zagadał mężczyzna.
 - Dobrze - odparła ochrypłym głosem.
 Pracując była w pełni świadoma, że kręcił się niedaleko niej. Jednak zbytnio pochłonięta pracą, nie zwracała na niego uwagi.
 - A teraz chciałabym się dowiedzieć o twoich pomysłach - powiedziała. - Kolorystyka, wystrój...
 - Chyba nie muszę ci mówić, jak widzę to mieszkanie. Kiedyś sami planowaliśmy je.
 Na jego słowa Evelyn wzdrygnęła się. Jak mogła zapomnieć o tym? Czy przez to chciał ją jeszcze bardziej zranić?
 - Przepraszam, Ev - odezwał się. Dziewczyna spojrzała na niego i dostrzegła w jego oczach winę. Naprawdę wyglądał na skruszonego.
 - Nic nie szkodzi, Nik.
 Zadrżał, gdy usłyszał, jak wypowiada jego imię. Kiedyś mówiła je delikatnie, wręcz pieszczotliwie. Teraz krótko, jakby paliło ją w usta.
 - Chodziło mi o to, że kiedyś już planowaliśmy nasze wspólne mieszkanie i bardzo mi ono pasowało.
 - Więc mam wolną rękę? - przytaknął. - Do końca tygodnia podeślę ci projekty i swój cennik. Wątpię żebyś oglądał moje portfolio więc jutro ktoś ci je dostarczy. Może wpadnie ci coś w oko, co moglibyśmy tu użyć.
 - Evelyn, wiesz, że cena nie gra dla mnie żadnej roli, więc zależy mi tylko na projektach i czasie.
 - Jak już mówiłam, do końca tygodnia prześlę ci swoje propozycje. Jeśli ci się spodobają za dwa tygodnie wprowadzę ekipę, okey?
 - Zgoda - uśmiechnął się, przez co dziewczyna poczuła dziwny ucisk w brzuchu.
 Wstała i zebrała wszystkie papiery, które następnie wrzuciła do torby.
 - Rano podrzucę ci swoje portfolio do firmy - rzuciła, a następnie ruszyła w kierunku drzwi wyjściowych.
 - Evelyn! - zawołał za nią.
 Dziewczyna odwróciła się i dostrzegła stojącego obok niej Nikolasa. Zbliżył się do niej tak, jakby chciał ją dotknąć.
 - Chciałbym zaprosić cię na kolacje - powiedział ochrypłym głosem, który dobrze znała.
 - Nikolas, proszę, daj mi spokój - jęknęła cicho.
 - Jeden wieczór, Ev. Chciałbym cię przeprosić...
 Dziewczyna spojrzała na jego zielone oczy, które nieco przyciemniały. Tak jak i ją, ogarnęło go pożądanie. Jednak w takich sytuacjach to ona potrafiła racjonalnie myśleć.
 - Przykro mi, Nik - szepnęła. - Na przeprosiny jest już chyba za późno - zamknęła za sobą drzwi i ruszyła do windy.
 Gdy została w niej zamknięta, oparła się plecami o zimny metal, próbując jakoś pozbierać swoje myśli. Nikolas zawsze był jedną, wielką sprzecznością. Jego słowa kontrastowały z czynami. Tym razem także się nie zawiodła.
 Postanowiła zachować zimną krew, gdyż obawiała się, że w jego obecności może w końcu ulec jego urokowi. Jednak ciało, jak i serce poddały się. Pragnęła choć o drobinę tych szczęśliwych chwil, jakie wspólnie przeżyli...

6 komentarzy:

  1. Super rozdzial :D Jest Evie i Nick -,- Dalej !!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jej bosko *>*
    Na dobrą sprawę cieszę się, że odkryłam tego bloga teraz, niż gdybym odkryła go kiedy by było 100 postów! <3
    Czekam na next i zapraszam do mnie!
    http://zdrada-ma-wiele-twarzy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapowiada się, że będzie to świetne opowiadanie :)
    Jest w nim trochę literówek np.

    zacisnęła swoje drobną dłoń
    swoją
    Dziwie się, że dostałaś pracę
    Dziwię
    pub'u, napijemy się Jack'a Daniels'a
    pubu, Jacka
    krzyczałaś na May'ę,
    Mayę
    Będę za niedługo.
    Albo będę niedługo, albo będę za 5 min
    Nie miała ochoty z rozmawiać z przyjaciółką
    Bez z
    Itp., itd.
    Nie są to jakieś bardzo rażące błędy, ale z pewnością czytałoby się lepiej bez nich.
    Fabuła podoba mi się. Choć 2 przypadki spotkania tego samego dnia w poprzednim rozdziale wydają się nieprawdopodobne to i tak cieszę się, że do tego spotkania doszło.
    Ciekawa jestem co planuje Nikolas. Mam nadzieję, że w porę się opamięta i nie skrzywdzi głównej bohaterki :)
    Jak na razie jest fajnie, oby tak dalej.
    Czekam na kolejny rozdział.
    Pozdrawiam

    Jeśli masz chęci i czas to zapraszam do mnie:
    amandiolabadeo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajne opowiadanie, Evelyn oraz Nikolas to niezwykle barwne i ciekawe postacie :)
    Zapraszam do mnie na the-elements-keepers.blogspot.com :) !
    Pozdrawiam,
    Hayley <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Twój blog został dodany do Katalogu Euforia. Pozdrawiam, Repesco.

    OdpowiedzUsuń

Mrs Black bajkowe-szablony