sobota, 4 kwietnia 2015

Rozdział 4

 Gdy Evelyn przekroczyła próg domu, była wykończona psychicznie. Mimo tego, że nie rozmawiała zbyt długo z Nikolasem, to jednak jego krótkie słowa ją zabolały. Czuła do niego wielką nienawiść za to, co zrobił, a on jeszcze miał czelność zapraszać ją na kolację i próbować zmienić jej nastawienie...
 Kobieta położyła siatki z zakupami na stole w kuchni i głośno oznajmiła, że już wróciła. Podczas gdy wypakowywała zakupy z jednorazówek, do pomieszczenia weszła Claudia.
  – Jak Rose? – zapytała blondynka. – Była grzeczna?
  – Jak zawsze, to kochane dziecko – opiekunka pochwaliła małą. – Miała pani być dwie godziny prędzej.
  – Tak bardzo cię przepraszam, ale spotkanie w pracy mi się przedłużyło i nie miałam jak się wcześniej urwać, a poza tym chciałam to skończyć od razu i mieć z głowy całe zlecenie – starsza z kobiet szybko się wytłumaczyła. – Wiem, że masz dużo nauki, ale obiecuję ci, że jak wszystko dobrze pójdzie i w firmie zacznie się bardziej układać, to będziesz miała więcej wolnego.
  – Nic się nie stało, mam jeszcze trochę czasu – pocieszyła ją Claudia. – Mam małe pytanie, mogłabym dostać zaliczkę?
  – Oczywiście, że tak – Evelyn wręczyła dziewczynie kilka banknotów. – Randka?
 Claudia w odpowiedzi tylko się zarumieniła, co mogło oznaczać tylko jedno. Blondynka od razu złapała ją za rękę i pociągnęła w stronę swojej garderoby.
  – Chyba mam coś dla ciebie!
 Od razu obie pobiegły do odpowiedniego pomieszczenia. Bardzo szybko znalazły w niej to, czego szukały – piękną, delikatną, zieloną sukienkę z czarnymi motywami, a do tego czarne szpilki, kopertówkę oraz kurtkę. Dziewczynie bardzo się to spodobało, nie wiedziała nawet, jak ma dziękować za ubranie.
 Ev tylko się uśmiechnęła, po czym zapewniła, że nie ma nawet o czym mówić, po czym wygoniła swoją pracownicę z domu słowami:
  – Leć już, leć, bo jeszcze się spóźnisz.
 Sukienka była noszona tylko jeden, jedyny raz – kilka dni przed tym felernym dniem, którego kobieta tak bardzo nienawidziła. Był to prezent od Nikolasa, który ubrał krawat w tym samym kolorze, a następnie udali się na bankiet. Przeżywali wtedy ostatnie szczęśliwe chwile, chociaż jeszcze o tym nie wiedzieli.
 Kobieta wiele by dała, aby cofnąć się do przeszłości, chociaż na jedną, jedyną godzinę. Czuła w środku, że nadal go kocha, chociaż za to, co zrobił, równie mocno go nienawidziła. Tak bardzo pragnęła go przytulić, a jeszcze bardziej dać mu w twarz. Gdy zamykała oczy, wciąż widziała jego uśmiechniętą buzię, cudowne oczy oraz czuła smak jego warg na swoich. Oczami wyobraźni widziała jednak także to, jak zakłamanym oszustem był i jak musiał się starać, żeby udawać wielką miłość do niej. Było w niej tyle mieszanych uczuć.
 Evelyn z jednej strony nie chciała o nim myśleć, odganiała wszystkie wspomnienia związane z nim, starała się skupić na czymś innym. Z drugiej strony jednak wciąż powracała do tych dobrych oraz złych chwil, do tych wzlotów i upadków, a także do ich nieszczęśliwego końca.
 Zachowała tylko jedno jego zdjęcie – trzymała je pod stertą pończoch, skarpetek, kłębków wełny w pudełku po butach na dnie szafy wypełnionej ubraniami. Gdy nadszedł wieczór, a jej córka poszła spać, kobieta nie mogła się powstrzymać. Wyciągnęła butelkę wina i, opróżniwszy połowę, włączyła swoją ulubioną, nastrojową muzykę. Po chwili nie mogła się powstrzymać i zajrzała w głąb szafy.
 Widząc piękną fotografię świetnej jakości, na której znajdowała się z pozoru idealna para złączona w namiętnym uścisku i pocałunku, łza zakręciła jej się w oku. Przypomniała sobie sytuację, w jakiej zostało zrobione to zdjęcie – Nikolas wyciągnął ją z łóżka o piątej nad ranem, ponieważ stwierdził, że wschód słońca był naprawdę cudowny. Wziął ją na ręce i biegł tak długo, aż nie dotarł na największy most. Tam zaczepił przechodnia prosząc o zdjęcie.
 Przypomniała sobie także okoliczności ich poznania. Pamiętała siebie – zagubioną nastolatkę, eksperymentującą z alkoholem, wypartą przez rodzinę, z problemami, przejściami i sekretami. Przypomniała sobie także jego – zagubionego nastolatka, eksperymentującego z alkoholem i narkotykami, mającego problemy, po przejściach i z sekretami.
 Był starszy od niej, a w dodatku poznali się na jakiejś imprezie i zakochali w sobie na zabój. On bardzo szybko się ogarnął, po czym założył własną firmę i dorobił się dużych pieniędzy. Ona także coraz lepiej radziła sobie w życiu.
 Nikolas także wracał myślami do tamtego okresu. Przed nim jednak nie stała butelka wina, a Jacka Danielsa. On sam był pijany jak niejeden alkoholik. Nie płakał, ale był wściekły na samego siebie, że nie dopilnował jej. Pluł sobie w brodę i obwiniał samego siebie – może to była jego wina? Może to przez niego stała się taka? Może był nie wystarczający? Sam nie wiedział już co miał myśleć. Obiecał sobie jednak, że nigdy jej nie odpuści. Że zemsta będzie tak słodka, jak tylko jest to możliwe, nawet jeśli on zostanie równie mocno skrzywdzony, co ona.

 Ev otworzyła oczy, a w jej umyśle pojawiło się tylko jedno zdanie "dlaczego jest tak jasno?!". Spojrzała na zegarek i z przerażeniem stwierdziła, że wybiła godzina trzynasta. Kobieta cicho zaklęła, a następnie szybko zerwała się z łóżka i wybiegła z pokoju, biorąc po drodze kilka ubrań. Idąc przez salon spojrzała na swoją małą córkę leżącą na brzuchu na wielkim, puchatym dywanie.
– Dlaczego mnie nie obudziłaś? – zapytała z wyrzutem.
– Bo jest weekend, więc możesz dłużej pospać – Rose podniosła wzrok znad rysunku. – Wyłączyłam twój budzik.
– Fajnie, że mam dzisiaj do zrobienia projekt, który miałam skończyć wczoraj – mruknęła, po czym wpadła do łazienki i szybko się przebrała.
Związała włosy w kucyk, a następnie popędziła do kuchni po kawę. Z nią zaś prosto do swojej pracowni, w której miała porozkładane projekty różnych pomieszczeń.
 Kobieta ze smutkiem stwierdziła, że dopiero zaczęła szkice, już nie mówiąc o skończeniu wszystkiego. Otworzyła laptopa oraz wyciągnęła odpowiednią teczkę z wytycznymi dotyczącymi całej roboty. W pierwszej kolejności zajęła się najważniejszym, a zarazem najbardziej nieoczekiwanym przez nią klientem – Nikolasem Mayerem.
– Mamo! – zawołała dziewczynka. – Pójdziemy później na lody?
– Już zaraz, tylko skończę to... – Evelin machnęła kilka kresek, a rysunek przedstawiał pokój z okropnym wystrojem. Wściekła potargała kartkę i wyrzuciła ją do kosza. – Nie dam rady – westchnęła. To zlecenie ją przerosło. Chociaż, może to była wina zleceniodawcy?
 Chwyciła za telefon i wybrała numer do swojej przyjaciółki.
 – Evelyn? – usłyszała zdziwiony głos kobiety.
 – Poddaję się – wyznała. – Nie dam rady z tym czymś. Nikolas to dupek, a ten jego apartament to jakieś dno.
 Usłyszała głośny śmiech przyjaciółki w słuchawce.
– Ty nie dasz rady? Proszę cię! Jesteś naszą jedyną szansą, Ev. Wiesz, że mamy problemy w firmie...
 – Tak – przytaknęła. – Musimy się wypromować.
 – Właśnie. I to dzięki temu frajerowi to zrobimy. Widziałam to zlecenie. Jest mega pole do popisu i to właśnie ty się tym zajmiesz.
 – Ech... – westchnęła. – Ale ja nie chcę...
 – Wyślę Petera, żeby zrobił zdjęcia. Masz pomiary?
– Mam już wszystko, ale możesz go wysłać, żeby zaniósł mu moje portfolio? Może to ułatwi mi projektowanie?
 – Już się robi, szefowo! A teraz zrób sobie wolne. Odpocznij i naładuj baterię! Widzimy się w poniedziałek w firmie – rozłączyła się.
 Evelyn odłożyła telefon na szafkę i głośno westchnęła. Czekało ją dużo roboty, zwłaszcza, że pan Mayer był bardzo wymagającym klientem.
 – Rose! Jesteś już gotowa? – zapytała.
 – Będę czekać w samochodzie! – odkrzyknęła dziewczynka, a następnie usłyszała, jak drzwi głośno trzasnęły.
 Dzisiaj nie będę o nim myśleć – postanowiła.




Hej ho, misiaczki <3
No to tak... Wiem, że długo niczego nie było... ale nareszcie już jest :*
Kilka ogłoszeń parafialnych:
Po wielogodzinnych rozmowach z Katariną doszłyśmy do wniosku, że sama zajmę się tym blogiem. Niestety, ona nie czuje się zbyt dobrze w takiej tematyce :<
No to zostałam sama...
Rozdziały postaram się publikować max. co 2 tygodnie, zwłaszcza, że na głowie mam jeszcze kilka innych blogów, jak Ostatni taniec, Piekielny dar... i moje konto na Wattpadzie też woła o pomstę do nieba... Chyba trochę się przeliczyłam z tymi opowiadaniami. Ale, co? Ja nie dam rady? :D Zobaczymy czy to wypali, bo nie chcę żadnego zawieszać : <
Pozdrawiam!!!!
Seoanaa/Lonely S


Mrs Black bajkowe-szablony